To co najbardziej cenię w czasie urlopu to święty spokój, dobry klimat, co znaczy, że nie może być zbyt zimno, ani zbyt ciepło, ani zbyt wilgotno i ogólne wrażenie jakie wywierają na mnie miejscowi. Poza Malediwami (na które mam nadzieję się wreszcie kiedyś wybrać) i Boliwią (do którego chciałbym jeszcze raz wrócić, ale nie wracać co roku) najlepszą lokalizacją do życia jest Hiszpania. Wszystkie te zalety Hiszpanii to nie tylko piękne fotki reklamowe – wszystko to można tam znaleźć na co dzień.

Posługiwanie się obcym językiem takim jak Hiszpański sprawia wiele satysfakcji i jest bardzo przydatne podczas wakacyjnego wyjazdu do kraju takiego jak Hiszpania. Wprawdzie w Hiszpanii nie ma takiego problemu jak np. w Egipcie, gdzie turyści za wszystko płacą turstic price, ale i tak znając język mamy szansę na poznanie większej ilości możliwości, a obcokrajowiec, z którym trudno się dogadać zazwyczaj ze względu na kłopoty w komunikacji, informowany jest tylko o podstawowych możliwościach.

Po raz pierwszy w Katalonii pojawiłem się na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Był to wyjazd z za żelaznej kurtyny do kraju cywilizowanego na konferencję naukową. Ogólnie była to przeogromna gratka, w sensie turystycznym oraz naukowym. Ludzie kupowali przede wszystkim elektronikę np. pierwsze aparaty fotograficzne, odtwarzacze video, telewizory (to już przesadziłem). Mnie wtedy zaczęła fascynować fotografia cyfrowa i też wydałem chyba półroczną pensję na sprzęt, który w Polsce był wtedy sporo droższy.

W czasie ostatniego krótkiego wyjazdu zachwyciły mnie najbardziej liczne galerie malarstwa – największe wrażenie oczywiście wywarła na mnie galeria Dali oraz Jean Miro. Do dziś mam w domu kilka plakatów z jego kopiami. Bardzo ciekawe były też ogrody Gaudiego. W Hiszpanii od tamtych lat byłem jeszcze kilkukrotnie i każdy wyjazd wspominam w samych superlatywach, nigdy nie byłem zawiedziony, nic mnie nie odstręczyło i wrócę jeszcze nie raz.

Tagi: , , , ,