Ostatnia seria spotkań ze znajomymi poza wypiciem dużej ilości różnych trunków zaowocowała również kilkoma nowymi pomysłami. Jako grupa zdecydowaliśmy się – podobnie do innych tzw. TWA rozpocząć wspólną działalność w jednym z portali społecznościowych. W środę wpisałem adres w przeglądarce i moim oczom na pierwszej stronie ukazała się fotka jednego z moich koleżków ze szkoły podstawowej, z opisem co w tej chwili porabia – pracuje w sklepie sprzęt HP i Samsung, jest żonaty, ma trzy córeczki. Pierwsza odsłona i już policzek – wszystkie dane na widelcu. Oprócz pierwszego zdjęcia obejrzałem całą masę fotek. Jedna gorsza od drugiej pod względem nawet jakości wykonania. Coś okropnego co ludzie tam dodają.
Stopniowa analiza kolejnych zdjęć, które znajdują się w galeriach internetowych wykazuje, że co czwarta fotka jest zdjęciem, które zostało zrobione przez kogoś innego niż internauta, która wstawiła zdjęcie. Czyli mamy do czynienia z jawnym naruszaniem praw intelektualnych przez statystycznego internautę. Właściwie się temu nie dziwię, biorą pod uwagę informacje dotyczące rozmiaru piractwa komputerowego w naszym kraju.
Dyskusje toczące się dookoła zdjęć w galerii nie ustępują w zaciętości dyskusjom toczącym się na konwencjach wyborczych lub na spotkaniach bezpośrednich kandydatów. Ich uczestnicy ostro bronią swoich racji – bardzo często kwestionowaną praktyką jest cyfrowy retusz fotografii. Pomimo tego, że jest ona w tej chwili tak naprawdę powszechna to systematycznie pojawiają się żądania eliminowania z galerii fotografii poprawianych w programach graficznych. Na skrajnym biegunie są zdjęcia mocno korygowane właściwie formy kolażu, które z jednej strony cieszą się największą oglądalnością, a drugiej są atakowane właśnie za to, że tak naprawdę są tylko pochodnymi wykonanych fotografii.
Ostatecznie, po szczegółowym przeanalizowaniu zastanej sytuacji doszedłem do następujących wniosków. Pomimo tego, że jakość zdjęć publikowanych w Internecie nie zawsze jest najlepsza, pomimo tego, że bardzo często użytkownik galerii drugiemu jest wilkiem, to jednak przewaga dobrych stron tej zabawy jest wyraźna. Po pierwsze osoby, które nie mogą znaleźć w swoim otoczeniu znajomych, których hobby jest fotografia, mają taką możliwość. Dzięki temu mają szansę rozwoju umiejętności robienia zdjęć. Po drugie spotkania internetowe z innymi ludźmi stwarzają szansę na tworzenie więzi międzyludzkich – i na pewno jest to lepsza metoda niż umawianie spotkań na portalach randkowych. Dwie duże pieczenie przy jednym małym ogniu.
Tagi: Fotka, fotki, galeria fotografii, HP, Samsung, Sony, zdjęcia